• Wpisów:9
  • Średnio co: 145 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 10:31
  • Licznik odwiedzin:1 956 / 1458 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Hej...Rozdział miał pojawić się dawno,ale fizycznie nie wyrabiam.Raz nawet na telefonie zaczęłam go pisać,ale mi się coś zawiesiło i nie dałam rady tego dodać.Nawet nie wiem,czy ktoś to wgl czyta.
Jak znajdę trochę czasu to może tu coś napiszę,bo pomysłów jest dużo.
 

 
Następnego dnia obudziłam się i odmówiłam poranną modlitwę.Natępnie wzięłam prysznic,ubrałam spódnicę i koszulkę,zrobiłam śniadanie i usiadłam w kuchni popijając capuccino.To wszystko wydawało mi się kompletnie dziwne.W ciągu jednego dnia tyle się działo.Najpierw mnie ignorował,a potem "bang" i ta rozmowa.To było,aż zbyt piękne.Nigdy nie miałam szczęścia do facetów.A teraz trafił mi się ktoś taki,niewiarygodne.
Otworzyłam aplikację messenger na telefonie,miałam 1 wiadomość z wczoraj:
"Dobranoc Możemy jutro pójdziemy razem pobiegać,a potem posiedzimy u mnie,co ty na to?"-napisał do mnie Mateusz.
"Spóźnione dziękuję.Jak dla mnie ok Czyli zapraszasz mnie na randkę?"-odpisałam mu.
Był aktywny,więc nie musiałam długo czekać na odpowiedź:
"No chyba tak Chociaż nie za bardzo lubię to określenie,ale jak wolisz."
"To gdzie się umawiamy?"
"Przyjdę po ciebie."
"Skąd wiesz,gdzie ja mieszkam?"
"Ania mi wszystko wyjaśniła,19 może być? "
"Jasne,do zobaczenia."
"Cześć."
To było zbyt piękne.Nie wiem po ilu spotkaniach chłopaka i dziewczynę można nazywać parą,ale chyba byliśmy na dobrej drodze.Pełna optymizmu poszłam na trzygodzinne zajęcia.Trochę nie mogłam się na nich skupić,ciągle myślałam o ostatnich wydarzeniach.Po zajęciach zadzwoniłam do przyjaciółki i nie musiałam jej dużo mówić,bo okazało się,że z Mateuszem za moimi plecami obgadali wszystko.Ann była bardzo szczęśliwa.
Gdy przyszłam do domu przygotowałam sobie obiad a następnie posprzątałam cały dom.W ten sposób czas zleciał mi do 15.Później nastawiłam pranie,pojechałam do sklepu spożywczego na zakupy i po powrocie porozmawiałam przez telefon z ciocią Agatą-mamą kuzyna,który niedługo miał się żenić.Potem poszłam do klubu na zajęcia od 16 do 18.30.
-Jesteś najlepszą i zarazem najbardziej szalona przyjaciółką na świecie!-powiedziałam ściskając Ann na pożegnanie.
-Tak wiem już to mówiłaś,baw się dobrze.Gadałam z nim chwilę,to dobry chłopak.
-Dzięki,to pa!
-Hej!
Cała w skowronkach pognałam do domu by się odświeżyć.Później ubrałam się w strój,który uznałam za najodpowiedniejszy.




Kilka chwil później zadzwonił dzwonek do drzwi.Poszłam szybko,by otworzyć chłopakowi.
-Hej!-przywitałam go wesoło i uśmiechnęłam się.
-Cześć.-odpowiedział mi i odwzajemnił uśmiech.
-Wejdź na momencik,muszę jeszcze ubrać buty,zabrać wodę i zaraz możemy lecieć.
-Ok.Ślicznie ci w tym kolorze.-stwierdził Mateusz siadając na krześle w kuchni.
-Oj nie przesadzaj!-zaśmiałam się.
-Serio,pięknie wyglądasz.
Czułam,że się trochę zarumieniłam,więc odwróciłam wzrok i poszłam po wodę do spiżarni.
Mateusz był ubrany w czarną,sportową koszulkę i granatowe spodenki.Wyglądał fantastycznie.
-Możemy iść.-powiedziałam i ruszyliśmy ku drzwiom.

------------------------------------------
Reszta spotkania pojawi się być może jutro,albo jeszcze dziś wieczorem proszę o szczere komentarze
 

 
Nie wiedziałam,czego ode mnie chciał.Jego zachowanie na treningu dało mi do zrozumienia,że go wogóle nie obchodzę,a teraz chce pogadać?Pomyślałam,ze go wysłucham.
Zmieniłam buty,rozpuściłam i przeczesałam włosy,włożyłam kurtkę i pożegnałam się z Ann,która była bardzo szczęśliwa gdy dowiedziała się,że Mateusz poprosił mnie o rozmowę.
-Gotowa,możemy iść.-stwierdziłam.
Mateusz otworzył przede mną drzwi,po czym zeszliśmy po schodach i wyszliśmy na dwór.Powoli zapadała noc.Ruszyliśmy w kierunku parku i usiedliśmy na ławce.
-Słucham,o czym chciałeś porozmawiać?-zapytałam na wstępie.
-Nie wiem,czy to zrozumiesz.Nawet nie wiem jak mam zacząć.
-Ja jestem Julia a ty Mateusz,tak oficjalnie to się jeszcze sobie nie przedstawiliśmy.Ja zaczęłam,ty mówisz dalej.
Sama się dziwiłam,że potrafiłam z nim rozmawiać z taką swobodą.Kąciki ust chłopaka nieznacznie uniosły się ku górze w lekkim uśmiechu.
-Przepraszam,że tak cię potraktowałem na treningu.
-Wybaczam.
Mateusz siedział na ławce podpierając łokcie na kolanach i nerwowo podrygiwał nogami.
-Moje zachowanie potrafię wytłumaczyć tylko w jeden sposób.
-Wiem,domyśliłam się,że Ania ci się spodobała.
-Nie,to nie to.
-Poważnie?No to co?Wykrztuś to z siebie!-zaśmiałam się.
-W tobie się zakochałem.Od razu gdy cię ujrzałem,to zaniemówiłem.Gadałem z Anią tak długo,jak to było możliwe,bo twoja obecność powodowała u mnie coś takiego,że nie potrafię tego opisać.Bałem się,że zacznę paplać jakieś kompletne głupoty.Naprawdę nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić.Gdy wróciłem do domu cały czas o tobie myślałem.Spojrzałem na ciebie dosłownie na chwilę i zapamiętałem każdy szczegół twojej twarzy.Jeszcze teraz trafiłem tutaj gdzie ty pracujesz.Dziewczyno,mam wrażenie,że po rozstaniu z Magdą,niepowodzeniach w klubie i problemach zdrowotnych mojego taty,Bóg postawił mi ciebie na mojej drodze,żeby mój świat znowu stał się lepszy.Jeżeli gadam głupoty i chcesz,żebym sobie poszedł,to proszę powiedz,zrobię to.Możesz mnie uderzyć co tylko chcesz,ale chcę żebyś wiedziała co do ciebie czuję.-chłopak wyrzucał z siebie kolejne słowa.
Czułam,że się rumienię.Nie mogłam uwierzyć w to,co przed chwilą usłyszałam.Moje głupie marzenia nabrały rzeczywistości.
-Zostań,proszę.-szepnęłam do niego.
Widać było,że się rozluźnił,ale nie potrafiłam odczytać emocji z jego twarzy.Gdy to powiedziałam,przysunął się trochę do mnie i ujął delikatnie moją dłoń.
-Czyli ty też...ty też czujesz podobnie?-spytał mnie nieśmiało.
-Tak.
-Zmarzłaś,chodź odwiozę cię.
-Posiedźmy tutaj jeszcze,proszę.
Następnie zdjął bluzę,którą miał na sobie i założył mi ją na ramiona.Była niesłychanie ciepła i przesiąknięta jego perfumami.Potem objął mnie ramieniem.
-Zobaczymy się jutro?-spytał.
-Jeśli tylko chcesz.-odpowiedziałam mu.
-O niczym innym nie marzę.-powiedział i spojrzał mi w oczy.
Czułam się przy nim bezpiecznie,mimo że znałam go tak bardzo krótko.
Później odwiózł mnie do domu i umówiliśmy się na następny wieczór.Szczęśliwa wróciłam do domu i napisałam Ann wiadomość o treści:"Jest super.Opowiem ci jutro coś więcej.Mówiłam ci już,że jesteś najwspanialszą przyjaciółką?Śpij dobrze "
Wzięłam prysznic,zjadłam grzankę i uśmiechając się do siebie poszłam spać.To był niezapomniany dzień.
 

 
Obudziłam się o godzinie 12.Sama nie wiem,kiedy usnęłam.Wstałam,rozprostowałam się trochę i zdecydowałam się iść pobiegać.Pokonałam trasę o 5 km dłuższą niż zwykle,ale musiałam jakoś wyrzucić z siebie złe emocje.Postanowiłam sobie jedno:Nie będę się tym zadręczać,nie było się czego spodziewać.Życie toczy się dalej.Trudno,nie udało się.
Z taką świadomością wróciłam do domu.Przygotowałam sobie obiad i pojechałam rowerem na dwugodzinne zajęcia na uczelni.Kolejno po powrocie wzięłam prysznic i przeczytałam ostatnie strony książki,którą podarowała mi Ania.O 17;50 poszłam do klubu.Zajęcia miałam od 18 do 21.
Zaraz po wejściu przywitała mnie Ann:
-Hej!Jak tam?
-Jakoś leci.Słuchaj tak sobie dziś myślałam,że chyba będziemy musiały postarać się o dofinansowanie.Na siłownie jest coraz więcej chętnych,będziemy musiały zagospodarować jeszcze to wolne pomieszczenie,bo nie pomieścimy tylu ludzi a Tomek i Maciek sami nie dadzą rady z zajęciami,trzeba jeszcze kogoś zatrudnić.
-Kurczę,masz rację.Tylko z tymi pieniędzmi będzie pewnie kiepsko,ale musimy próbować.
-Cześć Sara!-przywitałam koleżankę-trenerkę z klubu -Jak skończyłaś zajęcia to jesteś wolna,poradzimy sobie z resztą.
-Dziękuję,fajnie się złożyło,bo chciałam gdzieś wyjść wieczorem.To ja lecę,pa.
-Pa!-krzyknęłyśmy z Ann do niej.
Trening minął mi w świetnej atmosferze.Kobiety,które do nas przychodziły były pełne energii,żywiołowe,że aż chciało się z nimi pracować.Przebrałam się w jeansy i koszulkę i przysiadłam,żeby przejrzeć rachunki.
-Dzień dobry,można jeszcze?-ktoś zawołał spod drzwi.
-Oczywiście,proszę.-odpowiedziałam.
Podniosłam głowę,by zaprosić gościa bliżej i mnie zamurowało.
-To ty?Jaki zbieg okoliczności.-powiedział do mnie Mateusz Klich.
Po jego minie było widać,że faktycznie nie spodziewał się,że mnie tu zastanie.Był zaskoczony i trochę spięty.
-O co chodzi?-spytałam go.
-Chciałem zapisać się tu na siłownię,są wolne miejsca?
Wtedy zjawiła się Ann.
-Może obsłużysz pana?-zaproponowałam jej.
-Wiesz co,ja idę jeszcze posprzątać,ty to zrób.-powiedziała i posłała nam uśmiech.
-Na ile razy w tygodniu ma być karnet?
-Pięć.
-Proszę tutaj podpisać i gotówkę uregulować przy następnej wizycie.
-Oczywiście.Nie wierzę,że cię tutaj spotkałem.
-A ja nie wierzę,że piłkarz Wolfsburga chce chodzić na siłownię właśnie tutaj.
-To nie może być przypadek,że tutaj mnie coś zaciągneło.-mówił patrząc mi prosto w oczy.
Nie ukrywam,trochę mnie to krępowało,więc zaczęłam patrzeć w innym kierunku by uniknąć patrzenia w jego brązowe oczy.
-To wszystko?-spytałam,niecierpliwiąc się,bo panowała przez moment niezręczna cisza.
-Nie,jeszcze jedną sprawę mam do ciebie.
-Zamieniam się w słuch.
-O której dzisiaj kończysz pracę?
-Proszę?
-Pytam,o której dziś kończysz pracę.Chciałbym z tobą chwilę porozmawiać na spokojnie.
-I pewnie znowu mi uciekniesz,jak na treningu?
-Nie,raczej nie.
-Daj mi 5 minut.
-Jasne.

--------------------------------------
W tym rozdziale miała się pojawić rozmowa Julii i Mateusza,ale brakło mi czasu.Za niedługo pojawi się dalsza część
 

 
Następnego dnia rano obudził ją telefon przyjaciółki.
-Hej,nie śpimy!Wpadam do ciebie za pół godziny,pomogę ci się fajnie ubrać a o 9 idziemy na trening!
-Ty wariatko!Czemu mi nie powiedziałaś wczoraj,że dziś idziemy.
-Też cię kocham-zaśmiała się Ann i dodała:
-Zbieraj się,bo jak nie to sama przyjdę i cię ściągnę z tego łóżka.
-No dobra,dobra wystarczy.
Julia wstała,wzięła kąpiel,założyła legginsy i koszulkę i przygotowała sałatkę.Nie musiała długo czekać na przjaciółkę.
-Już jestem!-zawołała Ann wchodząc do domu Julii.
-Jesteś szalona,naprawdę.
-Chyba wiedziałaś o tym wcześniej.
-No tak.
-Rozchmurz się,będzie super!
-Mam taką nadzieję.
Dziewczyny zjadły wspólnie sałatkę i poszły do pokoju Julii.
-W co by cię tu ubrać,żebyś wyglądała jednocześnie na luzie i żeby podkreślić twoją urodę?-zastanawiała się głośno Anna.
-Może ubiorę tą ramoneskę,którą ostatnio kupiłam,czarne rurki,białą bokserkę i granatowe trampki?-zaproponowała Julia.
-Jesteś geniuszem!-stwierdziła śmiejąc się Ann -W życiu bym na to nie wpadła.
Julia włożyła wybrane rzeczy i przejrzała się w lustrze.
-I jak?-zapytała przyjaciółkę.
-Naprawdę świetnie!Efekt jest jeszcze lepszy niż się spodziewałam.Zrób luźnego koka,fajnie będzie wyglądał.
-Ok.
5 minut później:
-To co idziemy?-zapytała Julia?
-Jasne.
-Z tego wszystkiego dopiero teraz zwróciłam na to uwagę.Fantastycznie ci w tym swetrze,to był dobry wybór.
-Dziękuję,ale to nie o mnie tu dziś chodzi.-odpowiedziała Ann.
20 minut później dziewczyny były pod stadionem Wolfsburga.
-Rozluźnij się,strasznie spięta jesteś.
-Próbuję,ale mi nie idzie.
-Spokojnie,wdech-wydech pamiętaj.
-Co ty powiesz-zaśmiała się Julia -Idziemy czy nie?
-Idziemy,idziemy.

-A panie dokąd?-zapytał ochroniarz przy wejściu.
-Chciałyśmy zobaczyć trening zawodników i otrzymać autografy.-odpowiedziała mu grzecznie Ann.
-Nie wiem,czy wolno mi was wpuścić,teoretycznie w piątki odbywają się treningi zamknięte.
-Bardzo pana prosimy,w pozostałe dni jesteśmy zajęte studiami i pracą,nie mamy innej możliwości.
-No dobra,niech wam będzie,ale gdyby coś,to będziecie się razem ze mną tłumaczyć.
-Nie ma sprawy,dziękujemy.-powiedziała Julia.
Gdy dziewczyny weszły na trybuny zawodnicy właśnie wchodzili na murawę.Julia szukała tylko jednej twarzy wśród wszystkich.Był i on.Rozmawiał z Ivanem Perisicem.
-Dziękuję-szepnęła Julia i ściśnęła dłoń
przyjaciółki.
Ann nie odpowiedziała tylko uśmiechnęłą się do siebie.
Trener Wolfsburga popatrzył nieco zdezorientowany na dziewczyny,ale nic nie mówiąc poszedł w kierunku zgromadzonych piłkarzy.
-Zaczynamy tak jak zawsze.Proszę żeby Luiz poprowadził rozgrzewkę na początek a potem zmienił się z Ivanem,jasne?
-Oczywiście trenerze.-odpowiedział mu Gustavo.
Dziewczyny w milczeniu przyglądały się zawodnikom.
-Dobra wystarczy,teraz zagramy krótki mecz,składy takie jak ostatnio.-krzyknął do piłkarzy trener.
Jeden ze składów założył pomarańczowe koszulki,by wyróżnić się na tle kolegów w zielonych strojach.Ekipa Klicha wygrała 4;2 a Mateusz strzelił jedną z bramek.
-Na dziś to tyle,możecie się rozejść.-powiedział trener do swoich podopiecznych. - A panie po autografy zapraszamy do naszego sekretariatu-zawołał do nas trener i uśmiechnął się po czym udał się w kierunku szatni.
-Serio,nawet autografu od niego osobiście nie dostanę.-powiedziała przybita Julia.
-Poczekaj,zawołamy go jak większosć sobie pójdzie,zbiera teraz koszulki,może się uda.
Mateusz jako przedostatni zmierzał w kierunku wyjścia.Ann zerknęła na mnie i nie wahając się zawołała:
-Przepraszam,Mateusz czy mógłbyś tu podejść na moment?
Klich szepnął coś do kolegi z drużyny i skierował się w kierunku trybun.
-Wow,jesteście polkami.Rzadko spotykam tutaj rodaków.
-Dziękuję,że do nas podszedłeś.
Julia straciła mowę.Nie dość,że nie potrafiła odezwać się ani słowem to Meteusz patrzył tylko na jej przyjaciółkę.-Nic dziwnego,czego ja się spodziewałam.Ann jest piękna,energiczna i z taką swobodą z nim rozmawia,co ja sobie wyobrażałam-pomyślała Julia.
Zniecierpliwiona Ann chciała dać do zrozumienia chłopakowi,by zwrócił się do Julii.
-A to moja przyjaciółka Julia.
-Hej.-zwróciłam się do niego.
-Cześć.-odpowiedział mi krótko i jedynie na moment zerknął na mnie.
-Mateusz?Chodź szybko do szatni,reszta na ciebie czeka!-krzyknął zniecierpliwiony trener do Klicha.
-Momencik,już idę.-odpowiedział mu.
Swój autograf umieścił w kalendarzu Ann,zrobił z nią selfie i już go nie było.
Stałam tam jak idiotka z notesem w dłoni,w którym miał być jego autograf.Chciałam stamtąd uciec jak najszybciej.
Ann rozumiała jak się czuję i objęła mnie.
-Chodźmy stąd,proszę.-zwróciłam się do niej.
-Ok.
Dziewczyny wsiadły do samochodu i krótko porozmawiały o tym co się wydarzyło.Julia była tego pewna:Mateuszowi spodobała się Ann,a na nią nie chciał nawet patrzeć.Z taką świadomością wróciła do domu i długo myślała o tym co się wydarzyło.Włączyła telewizor i zaczęła skakać po kanałach.Jak zwykle nie było nic ciekawego do obejrzenia.Nie zwracając uwagi na nic usnęła pod kocem.


---------------------------------------------
Jest rozdział 2 Proszę o szczere komentarze.W trakcie tego rozdziału zmieniłam narrację,bo trochę uciążliwe było pisac w jednym stylu i myślę,że w kolejnych rozdziałach również zastosuję mieszankę narracji.Mam juz pomysł na nastepny rozdział i obiecuję,że będzie ciekawy Pozdrawiam
 

 
Julia wróciła do domu,zaparzyła zieloną herbatę i położyła się w salonie pod kocem.Bardzo dużo myślała o tym,co powiedziała jej przjaciółka.Czy to wogóle ma sens?Piłkarz?Już sama nie wiedziała co z tym wszystkim zrobić.Przed sobą nie miała jak ukryć tego,że zwyczajnie na niego "leci".Podobał jej się jego charakter.Wydawał się być szczery,bardzo ceniła to u ludzi.
-Pójdę na ten trening,najwyżej będę żałować,co mi zależy!-pomyślała dziewczyna.
Następnie wzięła prysznic,przebrała się w piżamę i poszła spać.
Rano obudziła się o 6:30.Ubrała szorty i bordową bokserkę,po czym zrobiła sobie swoją ulubioną owsiankę.Kilka minut później zadzwoniła do niej Ann.
-Hej!Nie mamy dziś zajęć na uczelni,w klubie też nie,możemy wybierzemy się na jakieś małe zakupy,co ty na to?
-Nawet dobrze się składa,że to zaproponowałaś,bo pewnie spędziła bym cały dzień w domu a i tak muszę znaleźć sukienkę na wesele kuzyna.
-Świetnie,to co o 10;00?
-Mi pasuje,podjadę po ciebie.
-Dzięki,to pa!
-Cześć.

10;15 pod domem Ann:
-Przepraszam,że czekałaś,ale zadzwoniła do mnie mama i chciałam chwilę z nią pogadać.
-Nie ma sprawy.Jedziemy tam gdzie zawsze?
-Tak.Słuchaj,podjęłam decyzję.Pójdziemy na ten trening.
-Super,wiedziałam,że cię przekonam!Musi się udać!
-Ja co do tego wogóle nie jestem przekonana.
-Nie zamartwiaj się już tak.Mamy się dziś świetnie bawić.
-Tak jest!-odpowiedziała Julia i przyjaciółki zaśmiały się.
Dziewczyny spędziły w centrum handlowym 2,5 godziny.
-Dziękuję ci,poprawiłaś mi humor!-powiedziała Julia do przyjaciółki.
-Na mnie możesz liczyć nie od dziś,pamięaj o tym.
A co do zakupów to piękna ta sukienka,którą kupiłaś.Będziesz wyglądać fantastycznie.Kiedy dokładnie lecisz na ten ślub do Krakowa?
-Ślub jest 9 sierpnia,ale chciałabym lecieć do Polski już 4,żeby choć trochę pomóc w przygotowaniach.
-Jasne.
Po powrocie do domu Julia włączyła laptop i zalogowała się na skype'a by porozmawiać z siostrą i podzielić się swoimi zdobyczami z zakupów.

------------------------------------------
Zakupy Julii:

1.Sukienka:



2.Szpilki:



3.Kurtka:



4.Spodnie:



--------------------------------------------
Wyjście dziewczyn na trening opiszę w następnym rozdziale czytasz=zostaw komentarz-to motywuje.
  • awatar borussenli09: dziękuje Wam :)
  • awatar Agatsi: świetny rozdział! :) pisz dalej :) zapraszam do obserwowania mojego bloga :)
  • awatar FitGosia: Super te opowiadano ;), zapraszam do odwiedzenia mojego bloga, do komentowania, oraz jeśli się podoba to do obserwacji ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Gdy Julia wychodziła z uczelni około godziny 15 Ann czekała już na nią w samochodzie .
-Hej , gdzie ty tyle byłaś ?
-Co za powitanie !-zaśmiała się się Julia po czym dodała : -Niedługo kończy się semestr , musiałam załatwić kilka spraw w sekretariacie .
-No dobra,to jedziemy do mnie czy do ciebie ?-zapytała przyjaciółkę Ann .
-Może do mnie , wpadłam na pewien pomysł . Pomyślałam o tym ,że może pooglądamy stare zdjęcia , wiesz jak zawsze przy tym jest wesoło . Przyszykujemy coś zdrowego do jedzenia , potem mamy zajęcia o 19 w klubie a potem pójdziemy pobiegać , co ty na to ?
-W sumie czemu nie . Ok to jedźmy bo się nie wyrobimy .

30 minut później dziewczyny leżały na kanapie Julii i zapominały się ze śmiechu.
-Jejku te zdjęcia są faktycznie niesamowite!-wykrztusiła Ann nie mogąc powstrzymać śmiechu.
-A nie mówiłam , że będzie niezła zabawa!
-Hej,popatrz!Twoje selfie z Mateuszem Klichem.Ale to były czasy kiedy chodziłyśmy do gimnazjum.Miałyśmy najlepszego nauczyciela w-fu pod słońcem.No bo kto inny zaprosił by Klicha do naszej szkoły.
-Pamiętasz jak ja się kochałam w Mateuszu-ale to było dziecinne.-powiedziała Julia , ale mimo wszystko uśmiechnęła się do swoich wspomnień .
-Teraz jest jeszcze przystojniejszy.-dodała po chwili.
-On gra w Wolfsburgu,może wybierzemy się w weekend na ich trening?-zaproponowała Ann.
-Ale po po?On jest piłkarzem,każda dziewczyna może być jego,a ja?Przestań...
-No co ty!Jesteś piękną kobietą , wysportowana , zgrabna czego chcieć więcej . Przecież po rozstaniu z Robertem nie spotykałaś się z żadnym facetem.
-Nie przypominaj mi o nim,proszę.
-Ok,to ja sprawdzę o której mają treningi i dam ci znać kochana.
-Dobra,przemyślę to.Idę wziąć prysznic bo niedługo wychodzimy.Czekasz na mnie czy jesteśmy umówione w klubie?
-Czekam na ciebie o 18.50 przed wejściem.
-To do zobaczenia!
-Pa!

------------------------------------------------

I jak?Liczę na komentarze
 

 
Postanowiłam,że zacznę pisać tutaj taką historię / opowiadanie

Główni bohaterowie:
Julia-Polka,dwudziestodwulatka,kochająca sport dla której dzień bez treningu jest dniem straconym .
Od dwóch mieszkająca w Wolfsburgu,gdzie studiuje psychologię i wraz z przyjaciółką Anną(przyjaźnią się już od dzieciństwa) prowadzi club fitness.Zakochana w Borussi Dortmund oraz muzyce reggae.Od roku wolna po rozstaniu z jej byłym-Robertem.



Mateusz Klich-dwudziestoczterolatek,piłkarz Wolfsburga,wychowanek Tarnovii.W pełni oddany piłce nożnej.Niedawno przeżył rozstanie z kobietą - Magdaleną .







A także :
Przyjaciółka Julii-Anna,dwudziestodwulatka,Julia mówi do niej Ann i tak jak główna bohaterka zakochana jest w sporcie i treningach .




Łukasz Piszczek-dwudziestodziewciędiolatek,piłkarz Borussi Dortmund,zakochany w Dortmundzie.Dwa lata wcześniej rozstał się ze swoją narzeczoną - Ewą .




Oraz pozostali piłkarze BVB i Wolfsburga oraz rodzina głównych bohaterów,znajomi i przypadkowe osoby.
  • awatar Gość: fajnie , że ktoś pisze o Mateuszu , bo uważam , że jest niedoceniany ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

#1

No to postanowiłam założyć tutaj tego bloga .. Co z tego wyjdzie to się jeszcze okaże .
Pozdro